Szukasz miłości? Jak się umawiać na randki ze Szwajcarami

Ooo, w tym temacie to jestem ekspertem. W końcu prowadzę nawet blog „Randki z frankiem szwajcarskim”. Większość co prawda nadal nie łapie, o co chodzi z tymi randkami – ani tym bardziej z frankiem – choć już raz rok temu próbowałam wyjaśniać, o właśnie tu (KLIK). No nic, jak się miało ułańską fantazję, żeby tak nazwać blog, to teraz trzeba udawać eksperta. Od randek. Od franka. Od Szwajcarii.

Tym wszystkim, którzy się spodziewali, że właśnie wyjawię, jak umawiałam się na randki z moją pół-szwajcarską połówką, muszę powiedzieć – że się zawiodą. Bo niestety u nas to była miłość od pierwszego wejrzenia. Sorry Gregory. Jedna randka  – i już dwoje dzieci. Żaden ze mnie ekspert od szwajcarskich randek (Jeżu, co ja plotę??? A nazwa bloga???). Na szczęście inni Szwajcarzy i Szwajcarki byli mniej skłonni do zakochiwania się w cudzoziemkach vel cudzoziemcach, dzięki czemu ci obco-lokalno-odrzuceni pochwalili się jednemu portalowi, co trzeba, a co nie, żeby usidlić Franka.

p1010875

Musisz się bardziej wysilić, niż myślisz.

Morze wirtualnego atramentu zużyły już internety żeby opisać, jacy to Szwajcarzy są niedostępni i mało chętni na nowe przyjaźnie. A na związki to już w ogóle. Nie ma tak, że internetowa randka, jakiś Tinder, Grindr albo „widzę Cię 5 min, to Cię kocham” . Jeżeli Szwajcar nie zakocha się od razu, to sobie odpuszcza. Jednak, metoda na upartego daje rezultaty, bo według statystyk z 2015 r, prawie 25% małżeństw to efekt randkowania z cudzoziemcem. Uff… Ale miałam szczęście z tą miłością od pierwszego wejrzenia.

Szwajcar potrzebuje dużej dawki zachęty

Się cudzoziemskie baby dręczą, że ci szwajcarscy dżentelmeni wcale ale to wcale nie chcą ich podrywać. Siedzą same przy barze, mrugają sztucznymi rzęsami i mrugają, a tu nic. Aroganci? Buce? Czy się boją? Ano chyba to ostatnie. Sami Szwajcarzy twierdzą, że dostali już tyle razy kosza od Szwajcarek, że jak zamierzają wstać z krzesła i podejść do nowej kobitki, to sznurowadła same im się wiążą na supeł. Ale jest pewien sposób. Ponieważ w Szwajcarii jest wysoka kultura ruchu drogowego, to trzeba dać im zielone światło na zachętę i się uśmiechnąć. Albo niezobowiązująco zagadać. Wtedy podobno się rozkręcą. Tylko na pierwszą randkę nie wypada ich dziewczynie samej zaprosić. W końcu bądź, co bądź to kraj konserwatywny. Facet zaprasza i już.

p1010866

Wcale się nie opłaca chwalić swoją cudzoziemskością

Bo to żaden atut, jak tu cudzoziemców na pęczki i częściej słychać językową wieżę Babel, niż swojski deutsch albo francais. Obcoludków jest oficjalnie około dwóch milionów, więc tego kwiatu to pół światu. Za to Szwajcarzy są na swoim terytorium, mają swoich znajomych z podwórka i z przedszkola i z nimi wolą trzymać sztamę. Przynajmniej pewne, że nas zaraz nie rzucą i nie wyjadą sobie hen, w tę swoją siną dal. Więc jeśli chcesz podbić helweckie serce, pokaż swoją kartę stałego pobytu. Ważną przynajmniej 10 lat.

Frank się ceni. Ten w kieszeni też, więc za randki płacicie obydwoje

No wreszcie coś w moim temacie. Randki i frank szwajcarski. Na pierwszy raz to może i się wychyli ten frank z męskiej kieszeni, ale na kolejnych panuje już równouprawnienie – zarówno męski, jak i damski frank zgodnie lądują na restauracyjnym stoliku w podziękowaniu za kolację. Konserwatyzm, konserwatyzmem – ale równość równością.

Przygotuj się na mieszankę zaangażowania i dystansu

Niby tak chcą tej miłości i zaangażowania ci Szwajcarzy, ale lepiej żeby od razu to nie było całkiem na serio. Poza tym każdy, kto zna choć trochę Szwajcarów wie, że osobisty terminarz to rzecz święta – wieczorne piątki i soboty zabukowane na najbliższy miesiąc. Nie dziw się więc, jeżeli się okaże, że po bardzo udanej randce następna będzie w kolejnym stuleciu. Swoją drogą to dziwne -tyle kasy zbijają na zegarkach, a czasu im nie szkoda na czekanie na miłość.

Jak ze mną, to nie z inną. Multirandki nie wchodzą w grę

To co napisane powyżej nie znaczy wcale, że jak oni czekają na kolejną randkę z Tobą, to Ty możesz sobie umilać czas randkami z kolejną Heidi. W niektórych krajach to norma, w Szwajcarii faux pas (fo-pa, czyli fałszywy krok.Może być za to foch). Albo rybka, albo akwarium. Najprostszy sposób, żeby to ominąć? Umawiać się na niezobowiązujące lunche. Szczerze mówiąc nie wiem, jak to działa, bo nie dość, że sama się nie umawiałam na szwajcarskie randki, to jeszcze żadna z tych nie-randek nie była przeplatana inną nie-randką.

p1010910

Nie ma zasady seks na 3 randce

Nie ma żadnej zasady. To podobnie, jak wszędzie na całym świecie. Chcesz szybko wskoczyć na kwiatek i czym szybciej odlecieć wesoło pobzykując? To można i na pierwszej randce. Chcesz trochę pokochać się po szwajcarsku, to – patrz punkt 1 – się postaraj; punkt 2 – poflirtuj; punkt 3 – zainwestuj czas; punkt 4 – i pieniądze; punkt 5 – zaangażuj się.

A jak ktoś się nie zgadza z powyższymi tezami, to reklamacje nie do mnie, tylko do autorów artykułu: KLIK

No, to jak wam wyszło randkowanie ze Szwajcarami?

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

 

Advertisements

podziel się ze mną swoim komentarzem ;)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s