Niepokorna dusza Albercika czyli co w Bernie atomowo w trawie piszczy

Co trzeba zrobić żeby dostać w Bernie własne muzeum z poddaszem i biletem wstępu za 18 franków? Dostać propozycję zostania prezydentem Izraela, zrobić sobie sweetfocie z Marią Curie- Skłodowską i pokazać język u Andy Wharhala. Trzeba mieć bujną czuprynę. Nie, to za mało. Trzeba znudzić się szkołą na tyle, żeby starać się o przyjęcie na Politechnikę bez zdanej matury i oblać egzaminy wstępne. O, to już coś. Potem można się przenieść do innej szkoły, gdzie nie są tak wymagający, dostać jednak papierek maturalny i zdać na studia na szóstkach. A potem kilka razy składać podanie o pracę nauczyciela akademickiego na kilku różnych uniwersytetach i być kilka razy z rzędu odrzuconym. Potem ewentualnie można zostać nauczycielem i prowadzić zajęcia dla 3 osób, bo więcej nikt nie jest zainteresowany.

WP_20150306_003Potem klepać biedę i wynajmować w Bernie jednopokojowe mieszkanko na drugim piętrze z bardzo krętymi schodami, na którym to mieszkanku można następnie zarabiać 6fr za obserwowanie jak nachalni turyści z trudem się wspinają, a potem spadają z tych schodków, chcąc zobaczyć jak ta nasza bieda się klepała.

Bern (27)

A potem to już wystarczy opublikować proste równanie matematyczne E=mc2 i dostać Nobla. To taki krótki przewodnik na życie przećwiczony w praktyce przez Alberta Einsteina. Jemu się udało, to nam nie? Polak potrafi. Założę się, że przynajmniej kilka faktów z życia Alberta będzie dla was zaskoczeniem, ale jak ktoś chce być wielki, to musi narozrabiać.

Fakt nr 1: Otóż niegrzeczny Albercik zbałamucił jedyną koleżankę ze studiów i – jak to się drzewiej mówiło – WP_20150306_001zbrzuchacił przed ślubem. Zakochana niedoszła fizyczka Mileva wróciła na rodzinne łono Serbii, gdzie urodziła potomka, ale niestety nie cieszyła się długo macierzyństwem. Einstein nigdy nie widział swojej pierworodnej córki, co nie przeszkodziło mu ożenić się z romansującą cudzoziemką już rok później i płodzić kolejne dzieci jak Bóg przykazał. Niedoszła fizyczka podzieliła los wielu ówczesnych szwajcarskich kobiet i została naukowcem od prania w balii i gotowania zupy selerowej. Najwyraźniej rola kury domowej i ganianie po Europie za Albercikiem, który ganiał za dobrą posadą przestała ją zadowalać, bo małżeństwo skończyło się rozwodem.
Niepocieszony Einstein szybko się pocieszył, z tym że nie mógł się zdecydować między jurną dwudziestolatką a jej matką. Ostatecznie wygrała wersja „im wino starsze, tym lepsze” i Albercik ożenił się po raz drugi, ze swoją kuzynką, Elsą.

Fakt nr 2: Albercik był z pochodzenia Żydem i chociaż bardzo do tego nie przywiązywał wagi, to nastroje społeczne w Europie lat dwudziestych dały mu się we znaki. Zrezygnował z obywatelstwa niemieckiego i przyjął szwajcarskie, a gdy do władzy doszedł Hitler, Einstein dumnie oświadczył, że jego noga na weimarskiej ziemi już nigdy nie stanie. Słowa dotrzymał, na bujających się nogach odpłynął do Ameryki, gdzie wiódł żywot starzejącego się emigranta. Przez ten czas aktywnie wspierał starania Żydów o założenie państwa Izrael, przez co złożono mu propozycję – jak się okazało, do odrzucenia- zostania prezydentem świeżego państwa. Może to i szkoda, że jej nie przyjął, być może jako szef doradziłby Goldzie Meir bardziej twarzową fryzurę, bo urodziwa to pani premier Izraela nie była.

Einstein Maria

Fakt nr 3: Albercik przyjaźnił się z Marysią. Spędzali razem wakacje z dziećmi i robili wspólne fotki na konferencjach naukowych. Marysia była oczywiście fajniejsza niż Albert, bo miała już dwa nazwiska (Curie – Skłodowska), dwa Noble i była jedyną kobietą w męskim naukowym światku. Na pewno nauczyła lepić Einsteina pierogi z polonu.
Time Einstein

Fakt nr 4: Einstein mógł być Snowdenem swoich czasów. Amerykanie bardziej niż bomby atomowej bali się, że coś wypapla i odsunęli go od prac nad nowym wynalazkiem. Co nie przeszkodziło ówczesnej prasie zlinczować go publicznie za odpalenie bomb w Hiroszimie i Nagasaki. Ironia losu, bo Albert akurat był zagorzałym pacyfistą i tym eksperymentom mocno się sprzeciwiał. No cóż, za sławę się płaci, a poczytny temacik zawsze znajdzie sobie kozła ofiarnego do obsmarowania w prasie.

monachium 2

Fakt nr 5. Ha!I tu was mam. Kto wiedział, że święto piwoszy, Oktoberfest w Monachium zawdzięczamy Einsteinowi? Nie Albercikowi, co prawda, tylko jego ojcu i wujowi, którzy przy pomocy założonej przez siebie spółki elektrycznej rozświetlili pierwszy lokalny bazarek dla birromanów, znany dziś pod wdzięczna nazwą Oktoberfest. Tak wiec panowie – w najbliższym październiku wznosimy piwny toast za seniorów Einsteinów.

Fakt nr 6: Nadejszła wiekopomna chwila i 18 kwietnia 2015 przypadła dokładnie 60 rocznica, gdy Albert udał się na łono Abrahama. Z tej okrągłej rocznicy (a my Polacy lubimy świętować okrągłe rocznice wielce smutnych wydarzeń) przedstawiłam krótki przewodnik, jak swoim życiorysem dać zarobić na turystach stolicy pewnego helweckiego państwa.

Dla leniwych link do Muzeum Einsteina w Bernie

Advertisements

4 Comments Add yours

podziel się ze mną swoim komentarzem ;)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s