Parles-tu svizzero dütsch?

Odkrywając Szwajcarię odkryłam zaskakującą nieścisłość w Starym Testamencie. Od tysięcy lat karmiono nas kłamstwem, które to ja właśnie wydobyłam na światło dzienne i należy mi się za to co najmniej Nobel. Otóż bibilija wieża Babel wcale nie została zburzona. Bóg przeniósł ją po prostu do Szwajcarii.

P1020375
W wolnym tłumaczeniu dzisiejsza lekcja brzmi: Czy mówisz po szwajcarsku? I tu pada odwieczne zdanie warunkujące zmienność pogody, rozstrój mentalny i różnorodność Szwajcarii: TO ZALEŻY. To zależy, w jakim kantonie. To naiwne pytanie cudzoziemców nie znających lingwistycznych realiów szwajcarskich nie jest wcale pozbawione sensu, większość osób zakłada po prostu że mówi się językiem najbardziej zbliżonym do nazwy własnej kraju (to de facto powinno się mówić helweckim, nie szwajcarskim). Polska – polski, Niemcy – niemiecki, Włochy- włoski, Australia – kiwi itd. W Szwajcarii życie jest proste i z tej prostej zasady wywodzą się cztery oficalne języki. Angielski, niemiecki i..? Pudło. W środkowej części mówi się niemieckim schwitzer dütsch, na zachodzie – francuskim frenchi, a na południu – włoskim ticinese. Skąd wiadomo, która część jest którą częścią? Środkowa część z pseudoniemieckim to ta bliżej Niemiec, zachodnia część z francuskim – bliżej Francji, a południowa, włoska część to ta bliżej Włoch. To akurat jest proste. Granice między językami najłatwiej znaleźć bawiąc się samochodową ciuciubakę. Wjeżdżasz do tunelu a tu hop – po drugiej stronie są już znaki drogowe w innym języku.
Fribourg (11)Jeżeli ktoś myśli, że zna niemiecki, więc się bez problemu dogada w części środkowej to błąd. Duuuży błąd. Sama nazwa schwitzer dütsch pozostawia nas bez złudzeń, że do schweizer deutsch tylko się z politowaniem uśmiecha. Jako szczęśliwa nieposiadaczka wiedzy biegłej w niemieckim nie umiem wprost określić, jaka jest różnica między niemieckim z Niemiec a niemieckim ze Szwajcarii, ale zakładam, że zasada jest taka sama, jak z Irlandią. Jak ktoś mówi po angielsku, a ty go nie rozumiesz, to znaczy, że jest z Irlandii.
Szwajcarski francuski jest już bardziej zbliżony do oryginału, chociaż ja mam wrażenie, że bardziej twardy i mówiony z otwartymi ustami. To się nie bierze znikąd, w końcu w Genewie swoje siedziby mają 22 organizacje międzynarodowe i ponad 250 pozarządowych, więc muszą mówić transparentnie, a nie przez zaciśnięte wargi, jak Francuzi.
Tesyn jest odcięty od reszty zegarkowego świata przez pasmo Alp, więc postanowił się trochę obrazić i mówić po włosku. W sumie najgorzej na tym nie wyszedł, przynajmniej łatwo stąd skoczyć do Mediolanu na kawę i wszystko rozumieć. Czy włoski ticinese różni się od włoskiego italiano? Zakładam że tak, bo za każdym razem kiedy z moją lingwistyczną szwajcarską połówką jedziemy na wycieczkę „za granicę”, jest komplementowany przez kelnerów i kelnerki, jak świetnie mówi po włosku. Czyli jednak wiedzą, że obcy. Co nie przeszkadza mu z niewinnym uśmiechem mówić za każdym razem „dziękuje”. Cierpliwie czekam na dzień, aż się przyzna że włoski to jego język rodzimy. Ja w każdym razie z wyuczonym w Polsce* italiano rozumiem ticinese.

P10807081,2,3,4. Miało być cztery.
Czwarty język to retoromański rumansch. Najprościej rzecz ujmując to mieszanka włosko-niemiecka, z którą musiały się gryźć średniowieczne księżniczki Grizonii hen, hen, za górami, za lasami, gdzieś wysoko na górskim pograniczu szwajcarsko-włoskim. Odcięte od świata księżniczki plotkowały na tyle często, że 90 lat uznano retroromański za czwarty język narodowy.
I teraz pytanie najważniejsze: Jak ci wszyscy ludzie się ze sobą porozumiewają? Z moich obserwacji wynika, że większość Szwajcarów mówi w miarę płynnie przynajmniej dwoma językami. A jakimi, TO ZALEŻY od kantonu, bo każdy kanton ustala własny zakres szkolnictwa. W Tesynie tym drugim jest francuski. Frenchi uczą się raczej niemieckiego. A niemiecka większość? Zostaje im chyba angielski, żeby być choć trochę oryginalnym. Powinni się w sumie uczyć włoskiego zgodnie z ruchem wskazówek zegara, ale wybrali kapitalizm. W każdym razie w Zurychu angielski jest na porządku dziennym.

P1080762

Polska Ja i moja szwajcarska lingwistyczna połówka stanęliśmy pewnego dnia przed dylematem: w jakim języku zwracać się do dziecka? To, że będzie dwujęzyczny nie pozostawia złudzeń. Polska mamusia będzie opowiadać bajki po polsku (bo innych nie zna), zresztą na codzień rozmawiamy prawie wyłącznie po polsku. Polski – done. 1-0. Tylko co z tym szwajcarskim? Wyszło na to, że szwajcarski tatuś będzie musiał mówić po włosku. Bo wakacje u babci i dziadka w Ticino i jakby to wyglądało, gdyby potomek nie znał włoskiego? Tyle że pewnego pięknego dnia nadejdzie ten moment, kiedy dwujęzyczny obywatel pójdzie do żłobka lub przedszkola. Niemieckojęzycznego, bo mieszkamy w części germanolinguo. Wszyscy mi powtarzają, żebym się nie martwiła, bo dzieci szybko łapią języki i w grupie się łatwo nauczy trzeciego. Ja się nie martwię o niego, mały mądrala da sobie radę, w końcu z takimi genami. Ja się martwię o siebie! Przeraża mnie myśl, że pewnego dnia na pytanie: Jak było w przedszkolu usłyszę: GutIhabeeinemrotemdinosaurierzumlunchgegessenundMatthiashateinekakainblumentopfgemacht**.
A to oznacza, że czas na naukę niemieckiego.

*z serdecznymi pozdrowieniami dla mojej drużyny pierścienia ze szkoły włoskiego Universitalis w Warszawie

**Nie mogę gwarantować, że trzylatek opowie mi płynnie po niemiecku o zjedzeniu czerwonego dinozaura i kupie Matthiasa w doniczce, więc zakładam, że tym zdaniu zrobił jakieś byki językowe.

Reklamy

8 Comments Add yours

  1. T pisze:

    Super !!!!

    Polubienie

  2. h pisze:

    A może by tak poloitaliano jako trzeci język dla maluszka 🙂 Dobre!

    Polubienie

  3. schillerq pisze:

    Wszystko naprawde zalezy, 7 lat bylam w czesci francuskiej i bardzo malo osob znalo niemiecki, w dodatku Genewa miala lepszy angielski niz Zurich. Za to w czesci wloskiej znalam sporo tych, ktorzy mowia albo po niem albo fr 😉 Ciekawe to wszystko, zwlaszcza z punktu widzenia lingwistki. Pozdrawiam.

    Polubienie

    1. To rzeczywiscie ciekawe, w koncu przeciez wszyscy od malego ucza sie przez tyle lat w szkole niemieckiego. Ale masz racje, w tym kraju slowo-klucz to TO ZALEZY. Co kanton, co wioska, to inne wrazenia i obserwacje

      Polubienie

podziel się ze mną swoim komentarzem ;)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s